Dylematy współczesnej glottodydaktyki: język – kultura, interlingwalizm – interkulturowość

Numer JOwS: 
str. 78

Na związki zachodzące pomiędzy językiem i kulturą zwracali uwagę filozofowie języka, językoznawcy, antropologowie już wiele wieków temu. Ich stwierdzenia i hipotezy, wyprowadzone najczęściej z badań empirycznych, są przywoływane do dzisiejszego dnia. Niektórzy współcześni badacze powtarzają je niczym mantrę, inni ostro polemizują ze spostrzeżeniami uczonych z poprzednich dekad. Jedna kwestia pozostaje bezsporna – przyswajanie języka zawsze jest silnie związane z nabywaniem kultury w nim odzwierciedlonej, bez względu na to, czy chodzi o język pierwszy (najczęściej ojczysty), czy o kolejne języki.

Pobierz artykuł w pliku PDF

Związki pomiędzy językiem i kulturą „odkryte” zostały na nowo w podejściu interkulturowym, którego początki datują się na koniec lat 80. i początek lat 90. ubiegłego wieku. Propagatorzy tego podejścia, akcentując wagę kultury w procesie przyswajania języka obcego, obligowali wszystkie organa odpowiedzialne za edukację językową do obrania nowego kursu, a mianowicie do akcentowania komponentu interkulturowego podczas lekcji języka obcego. O tym elemencie niemal zupełnie zapomniano w podejściu komunikacyjnym, sprowadzając kulturę jedynie do trywialnych wycinków dnia codziennego. Mimo iż problem ważności komponentu interkulturowego w procesie nauczania i uczenia się języka obcego podejmowany jest w Polsce przez ekspertów z dziedziny glottodydaktyki od około 20 lat, to wiele pozostało jeszcze do zrobienia w zakresie badań rozwoju kompetencji interkulturowej u osób uczących się języka obcego. W moim przekonaniu należy raczej wyrazić ubolewanie, iż mimo wielu inicjatyw, cennych uwag teoretycznych i praktycznych wskazówek, interkulturowość jest w dalszym ciągu kwestią niedocenianą czy wręcz ostentacyjnie ignorowaną w edukacji językowej w Polsce.

Celem niniejszego artykułu jest ponowne zwrócenie uwagi na rangę treści interkulturowych w edukacji językowej.

Perspektywy badań nad językiem i kulturą – zarys historyczny

Relacje język – kultura opisywane były przez badaczy w rozmaity sposób i aby ukazać je w miarę przejrzyście, konieczne jest pogrupowanie i usystematyzowanie koncepcji i definicji. Najogólniej rzecz ujmując, dają się wyróżnić dwie perspektywy postrzegania języka i kultury, a mianowicie perspektywa generatywna, nawiązująca do szkoły Chomsky’ego (1965) i określająca język przede wszystkim jako fakt biologiczny, oraz perspektywa społeczna, zakładająca, iż przejmujemy język otoczenia, którego kształt wyznacza kultura[1].

Perspektywa generatywna

Noam Chomsky (1975, 1977) powiada, że mózgi ludzkie wyposażone są w pewien specyficzny organ mentalny zawierający z natury pewnego rodzaju gramatykę uniwersalną, pojmowaną jako system zasad i reguł będących elementami wszystkich ludzkich języków. Gramatyka uniwersalna zawiera więc istotę ludzkiego języka, a poszczególne języki różnią się od siebie cechami przypadkowymi. Wspomniana struktura konkretyzuje się jako struktura tego lub innego języka na skutek kontaktu z określonymi danymi językowymi, tj. sytuacjami komunikacyjnymi. Tym tokiem rozumowania podąża także Grucza (1989:26) i podkreśla, że język ludzki, a przynajmniej jego podstawowa warstwa, jawi się jako pewien specyficzny element biologicznej natury ludzkiej, jako pewna wrodzona właściwość ludzkich mózgów. Toteż stwierdza on, że języki ludzkie trudno w całości uznać za wytwory kulturowe. Zdaniem Gruczy (1989:28), wytworem kulturowym danej wspólnoty językowej są przede wszystkim trzy systemy: system leksykalny, system morfologiczny i syntaktyczny oraz system fonematyczny i grafematyczny języka. W myśl tej koncepcji język definiowany jest jako niezwykle skomplikowany zbiór (system) tych reguł operacjonalnych, na podstawie których poszczególne osoby tworzą, nadają (…), odbierają (…) i rozumieją wypowiedzi jako określone sygnały fizyczne, a także posługują się nimi (Grucza 1992:13, por. Grucza 1996, 2007). Grucza (1992:48,43) zwraca ponadto uwagę na antropologiczno-generatywny sposób rozumienia kultury, którą określa jako pewien specyficzny generatywny system reguł działania, zachowania i oceniania i odróżnia go, z jednej strony, od jego opanowania i umiejętności posługiwania się nim, a z drugiej – od aktów kulturowych (a więc działań, zachowań podejmowanych na podstawie tego systemu i zarazem tworzących go), od umiejętności ich realizowania i od uzyskiwanych w ich wyniku wytworów.

Perspektywa generatywna, uznająca język za fakt biologiczny i widząca korelat zjawisk językowych w umyśle, a nie w kulturze, jest koncepcją rzadziej pojawiającą się w literaturze przedmiotu. Na pierwszy plan wysuwa się w językoznawstwie, a za jego sprawą także w glottodydaktyce, perspektywa społeczna.

Perspektywa społeczna

Z tej perspektywy języki ludzkie, postrzegane jako twory kulturowe, zalicza się do klasy faktów społecznych. Dodać należy, że w tej koncepcji panuje pewnego rodzaju rozłam, gdyż jedni badacze uznają nadrzędność języka względem kultury, inni wyrażają przekonanie, że język jest integralną częścią kultury i w żaden sposób nie można go z niej wyabstrahować[2].

W literaturze przedmiotu przeważają jednak koncepcje akcentujące nadrzędną rolę języka w stosunku do kultury. Na związki języka z kulturą narodową zwracał uwagę już w końcu XVII wieku angielski filozof John Locke, podkreślając, że w każdym języku istnieje ogromna różnorodność słów, którym nie odpowiadają żadne w innym języku. Zaznaczał on ponadto, że słowa charakterystyczne dla danego języka są odpowiednikami pewnych złożonych idei, u podstaw których leżą zwyczaje i sposób życia danego narodu (por. Tabakowska 2001:176). Podobnie tłumaczyli związki pomiędzy językiem i kulturą, odwołując się do języka narodowego i kultury narodowej, przedstawiciele romantyzmu niemieckiego, głównie Johann Gottfried Herder i Wilhelm von Humboldt.

Wilhelm von Humboldt wskazywał na więź języka z myśleniem i akcentował, że bez zespolenia się myśli z dźwiękiem świat wyobrażeń nie mógłby przekształcić się w świat pojęć. W jego przekonaniu forma wewnętrzna języka, pojmowana jako specyfika struktury psychologicznej danej społeczności językowej, jest bardziej istotna od formy zewnętrznej. Języka nie utożsamiał więc tylko ze zbiorem dźwięków, lecz pojmował go jako językowe odbicie świata. Humboldt postrzegał język jako emanację ducha danego narodu, jako zewnętrzny wyraz formy wewnętrznej, poprzez którą manifestuje się określony pogląd na świat (por. Helbig 1982:10). Jak zauważa Kowalska (2006:232), język stanowił dla Humboldta niezbędną kategorię poznawczą, warunek sine qua non myślenia kognitywnego, które skądinąd symbolizuje. Poprzez język, tj. poprzez kryteria semantyczne w nim występujące, człowiek poznaje rzeczywistość, orientuje się w niej, zachowując się adekwatnie do relacji ustanowionych przez ten język.

Koncepcja języka i kultury w badaniach Sapira i Whorfa

Rozpowszechniona przez Humboldta koncepcja języka jako sieci rozciągniętej nad przedmiotami istniejącymi w świecie, która powoduje, że każdy język to odmienny punkt widzenia tego świata, „powędrowała” w końcu XIX wieku do Stanów Zjednoczonych za sprawą Franza Boasa i jego następców: Sapira i Whorfa[3]. Boas zapoczątkował tam badania w dziedzinie antropologii kulturowej i językoznawstwa. Wyraźnie odrzucając teorie przypisujące językowi twórczą rolę w stosunku do kultury, opowiadał się za tymi, które właśnie akcentowały kształtującą rolę kultury w stosunku do języka, i konstatował, że decydujący wpływ na różne myślenie ludzi ma właśnie kontekst kultury, z jakiej się oni wywodzą (por. Schaff 1982:9).

Badania Boasa kontynuował jego uczeń, antropolog i językoznawca, Edward Sapir, który – analizując języki plemion tzw. Nowego Świata – zaproponował „nową” wizję języka i kultury. I chociaż Sapir (1978:94) nigdy nie negował faktu, że regularność i formalny rozwój języka zależą od czynników natury biologicznej i psychologicznej, to i tak w jego rozważaniach na pierwszy plan wysuwa się język jako twór kulturowy i społeczny. Sapir (1978:33,37) uważał język za najdoskonalszy aspekt kultury, za doskonały system symboliczny o idealnie jednorodnym materiale. Język był dla Sapira (1978:45,47) przede wszystkim głosową realizacją tendencji do symbolicznego ujmowania rzeczywistości, ale ponadto sprawnym instrumentem komunikacji, tworem współdziałania społecznego oraz czynnikiem socjalizacji.

Analizując języki plemion, Sapir (1978:62) zauważył, że rozróżnienia występujące w jednym języku i postrzegane przez jego użytkowników jako konieczne, wcale nie muszą występować w innym języku, będącym odzwierciedleniem całkiem odmiennej kultury, i odwrotnie. Podobnie jest w przypadku systemów gramatycznych języków, które mogą różnić się od siebie pod względem sposobów wyrażania policzalności czy niepoliczalności, przymiotników, czasów, przypadków oraz innych rozróżnień (por. Sapir 1978:103-109).

W przekonaniu Sapira (1978:88-89), język, znacząco warunkujący nasz sposób myślenia, jest przewodnikiem po rzeczywistości społecznej – widzimy, słyszymy i w ogóle doświadczamy tak, jak doświadczamy, w dużej mierze dlatego, że zwyczaje językowe naszej społeczności preferują pewne wybory interpretacyjne. W języku, w jego specyficznych kategoriach, niejako tkwi myślowy konstrukcyjny schemat danej kultury, zawierający charakterystyczne dla niej klasy pojęciowe, za pomocą których użytkownicy tego języka porządkują rzeczywistość. Zrozumienie prostego wiersza nie ogranicza się, zdaniem Sapira (1978:88), do zrozumienia pojedynczych słów w ich zwykłym znaczeniu, lecz zakłada zrozumienie życia danej społeczności, które odbite jest w słowach lub w związanych z nimi skojarzeniach. Analizując wyżej przedstawione przekonania Sapira, można dojść do wniosku, że rzeczywistość fizyczna jest jedna[4], lecz ilość rzeczywistości społecznych, kulturowych uzależniona jest od liczby języków.