Moja przygoda z asystenturą językową

Numer JOwS: 
str. 75

Od kiedy tylko rozpoczęłam pracę jako nauczyciel języka francuskiego w szkole zawsze chciałam różnymi środkami i metodami zachęcać młodzież do nauki tego pięknego, ale i trudnego języka.

Pobierz artykuł w pliku PDF

Dwadzieścia lat temu nie było łatwo o materiały do pracy, dlatego różnymi drogami, jak choćby przez znajomych mieszkających we Francji, zdobywałam teksty artykułów, nagrania piosenek i inne pomoce,. Angażowałam się we wszystkie inicjatywy związane z językiem francuskim, organizowane przez różne ośrodki, takie jak Uniwersytet Śląski czy Kolegium Języków Obcych w Sosnowcu. Tym sposobem poznałam Francuzów, których chętnie zapraszałam na moje lekcje, by młodzież miała choć namiastkę obcowania z prawdziwymi Francuzami. Byli to m.in. pan J.P. Darcel, wieloletni wykładowca na Uniwersytecie Śląskim, pan Maude, lektor w Alliance Française czy pani Généviève, attachée linguistique przy Konsulacie Francuskim w Krakowie. Zależało mi, by młodzież miała kontakt z żywym językiem obcym, więc z ochotą przystąpiłam do programu NKJO w Sosnowcu. Polegał on na przyjmowaniu na lekcje młodych Francuzów odbywających praktyki w Polsce, a w szczególności na Śląsku. W czasach gdy nie tak łatwo było wyjechać za granicę, spotkania z Francuzami odnosiły bardzo pozytywny skutek, jeśli chodzi o naukę języka francuskiego. Gdy uczniowie mieli okazję porozmawiać w sposób naturalny i bezpośredni w języku obcym, przekonywali się, że warto uczyć się coraz więcej, by pogłębiać jego znajomość. Masowo przystępowali do egzaminów DELF, ponieważ w ten sposób mogli skonfrontować swą znajomość języka francuskiego.

Ja jednak stale pragnęłam czegoś więcej i marzyłam o posiadaniu „własnego” lektora języka francuskiego w szkole. Wtedy usłyszałam po raz pierwszy o programie Comenius i o możliwości aplikowania o przyznanie zagranicznego asystenta językowego. Gdy rozmawiałam z innymi nauczycielami, wielu z nich mówiło mi, że to nie ma sensu, ponieważ Polska, a w szczególności Śląsk, nie są miejscami atrakcyjnymi dla obcokrajowców. Jednak na moje pytanie, czy składali takie wnioski, odpowiadali „nie”, argumentując to brakiem czasu, by wypełnić obszerne i trudne dokumenty. W mojej szkole nikt jeszcze się tego zadania nie podjął. Postanowiłam spróbować, zaryzykować i złożyć wniosek, czyli aplikować o przyznanie asystenta języka francuskiego na rok szkolny 2011/2012.

Amélie

Pytania zawarte we wniosku są rzeczywiście bardzo szczegółowe i dotyczą wielu różnych aspektów życia szkoły, środowiska czy rozwoju osobistego. Nie jest to jednak nie do przejścia. Miałam niewiele czasu na wypełnienie wniosku, ale postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę i zdążyłam go złożyć. W odpowiedzi, w maju 2011 r. otrzymałam wiadomość z Narodowej Agencji programu Comenius, że moją aplikacją zainteresowała się pewna studentka z Francji, z którą od razu podjęłam korespondencję. Gdy ogłosiłam już całemu światu, że będziemy mieć w szkole asystenta językowego, dziewczyna wycofała swój się z powodów rodzinnych. Nie poddałam się i stale będąc w kontakcie z pracownikami polskiej Narodowej Agencji programu Comenius monitorowałam sytuację. Po jakimś czasie zgłosiła się kolejna osoba, Amélie Kuzlik-Foucault, młoda 23-letnia studentka literatury współczesnej i języka włoskiego na Uniwersytecie w Rennes we Francji. Po otrzymaniu wniosku od Amélie skontaktowałam się z nią szybko i udało mi się ją przekonać - dziewczyna postanowiła spędzić cały rok w mojej szkole jako asystent języka francuskiego. Moja radość była ogromna!

Amélie rozpoczęła 1 września 2011 r. pracę w AZSO w I LO im. Juliusza Słowackiego oraz w Gimnazjum Dwujęzycznym z językiem angielskim w Chorzowie. W pierwszym semestrze prowadziła 10 godzin zajęć językowych tygodniowo, podczas których młodzież prezentowała uczniom swój region, geografię i historię Francji. Ponieważ nie mówi po polsku (rozpoczęła naukę naszego języka we wrześniu), daje z siebie wszystko, by być rozumianą przez młodzież, a młodzi ludzie są niejako zmuszeni do wypowiadania się w języku francuskim. Na początku było to dość trudne, zważywszy na różne poziomy i różną liczbę godzin w poszczególnych klasach (od dwóch do pięciu). Dziś uczniowie radzą sobie bardzo dobrze. Fakt, że Amélie jest Francuzką pozwala młodym ludziom na sprawdzenie swojej znajomości języka i na uczestniczenie w lekcjach, podczas których ze strony nauczyciela na pewno nie pada ani jedno polskie zdanie. Uczniowie zadają i odpowiadają na pytania, udzielają informacji, usprawiedliwiają się, proszą i przepraszają w języku francuskim. Młodzież rozumie polecenia i żywo reaguje na słowa asystentki. Kontakt z Amélie jest bardzo dobry, jest to dziewczyna pełna energii, inicjatywy i chęci do pracy. Angażuje się w różne akcje przeprowadzane na terenie klasy, szkoły i lokalnej społeczności. Już we wrześniu wzięła udział w dwóch konferencjach poświęconych Comeniusowi, zorganizowanych przez Kuratorium Oświaty w Katowicach, podczas których wyjaśniała powody dla których postanowiła zostać asystentem językowym i zachęcała uczestników do składania wniosków.

Szkolny lektor języka francuskiego

Na przełomie września i października odbyła się kolejna, szósta już wymiana uczniów naszej szkoły ze szkołą w Rumunii w miejscowości Ploiesti, w której również wzięła udział Amélie. Bardzo ją to zbliżyło z nami wszystkimi i z młodzieżą, jako że językiem wymiany był język francuski. Młodzież polska i rumuńska chętnie podejmowała rozmowy, nie wstydząc się mówić, mimo błędów językowych, na które nikt nie zwracał większej uwagi. Chodziło o porozumiewanie się w języku obcym, jest to było naszym najważniejszym celem.

W październiku Amélie wzięła udział w Rajdzie Słowaka jako opiekun klasy, której jestem wychowawcą. Była to jej pierwsza przygoda z górami. Zmęczona, zmoknięta, ale szczęśliwa dotarła do mety, gdzie zjadła grochówkę, tańczyła, a nawet śpiewała góralskie piosenki, których nauczyli ją uczniowie. Tego typu sytuacje pozwalają na swobodną i bezstresową konwersację, w której młodzież bierze żywy udział, umożliwaijąbezpośredni i swobodny kontakt młodzieży z językiem obcym. Stres mija, nikt nie jest oceniany, a atmosfera zabawy wpływa korzystnie na konwersację.

Obecność asystentki językowej w mojej szkole i w klasach, w których odbywa zajęcia daje bardzo dobre efekty w nauczaniu języka obcego. Nawet jeśli na początku nie było to aż tak widoczne, moi uczniowie już niedługo sami zauważą zmiany na lepsze, ponieważ dzięki Amélie rozpoczęła się wymiana listowna ze szkołami w Grecji oraz we Włoszech, oczywiście po francusku. Dowiedzieli się już jak pisać SMS-y w tym języku, Jakich gestów używać, a jakich nie wypada i co one oznaczają? Jaka jest różnica w przysłowiach i w przesądach. Są to umiejętności i kompetencje ważne w porozumiewaniu się i wyrażaniu myśli. Nikt lepiej niż rodzimy mieszkaniec danego państwa nie przekaże tego, co stanowi o cywilizacji, kulturze, zachowaniach i po prostu o życiu danego kraju.

Amélie prowadzi nie tylko lekcje, ale również kółko języka włoskiego dla wszystkich zainteresowanych, przygotowuje młodzież do konkursów i organizuje dodatkowe konwersacje po zajęciach lekcyjnych. Ma bardzo dobry kontakt z innymi nauczycielami, z którymi próbuje rozmawiać po polsku, co daje wiele satysfakcji obu stronom. Bierze także udział w konferencjach rady pedagogicznej oraz w zebraniach z rodzicami, co zawsze jest mile widziane.

Przed nami drugi semestr, który będzie obfitował w różnego rodzaju inicjatywy takie jak, kolejna wymiana z Rumunią, wymiana listowna ze szkołami w Grecji i we Włoszech, wymiana ze szkołą w Grecji, konkursy językowe, przygotowanie musicalu i inne. Wszystkie te działania mają na celu propagowanie nauki języka francuskiego a ja mogę w końcu powiedzieć, że mam „własnego” lektora języka francuskiego w osobie Amélie i jestem w związku  z tym bardzo szczęśliwa i dumna! Zachęcam wszystkich nauczycieli języków obcych do składania wniosków i aplikowanie o przyznanie zagranicznego asystenta językowego dla swojej szkoły. Nie taki diabeł straszny jak go malują!