Polska w Europie – łacina w szkole

Numer JOwS: 
str. 66

W porównaniu z większością krajów Europy Zachodniej w Polsce języka łacińskiego uczy się bardzo niewielu uczniów. Tymczasem istnieją bardzo pragmatyczne argumenty, poparte badaniami, które pokazują, że nauka łaciny niesie ze sobą wiele, czasem nieoczywistych, korzyści. Powinniśmy zatem przemyśleć miejsce łaciny w polskim systemie edukacyjnym.

Pobierz artykuł w pliku PDF

Jednym ze sposobów na zwrócenie uwagi na wartość nauczania języka łacińskiego w polskich szkołach jest akcja społeczna Polska w Europie – łacina w szkole. Bezpośrednim powodem rozpoczęcia akcji była decyzja rektorów uczelni wyższych zrzeszonych w KRASP, którzy rekomendowali MEN na początku 2011 r. zlikwidowanie egza­minów maturalnych z języka łacińskiego, filozofii, historii sztuki, historii muzyki i wiedzy o tańcu. W oczywisty sposób doprowadziłoby to do dalszego pogarszania się pozycji języka łacińskiego w polskich szkołach. Środowisko łacinników skupionych wokół Fundacji „Traditio Europae” podjęło szereg działań, które mają przyczynić się do zmiany postrzegania tego języka w Polsce.

Nagłośnienie problemu rozpoczęło się od zebrania, pod petycją skierowaną do ówczesnej minister edukacji narodowej Katarzyny Hall, podpisów prawie stu trzydziestu wybitnych przedstawicieli nauki polskiej, w tym także autorytetów z dziedzin technicznych i medycznych. Postulowaliśmy w tej petycji wprowadzenie łaciny do nowej podstawy programowej dla gimnazjum, ocalenie łaciny jako przedmiotu maturalnego oraz informowaliśmy, że nowa podstawa programowa dla liceum de facto jeszcze opóźni rozpoczęcie nauki języka łacińskiego o rok. Argumenty, które, w nowym opracowaniu, przedstawiam poniżej, odwoływały się do korzyści płynących z nauki języka łacińskiego i do statystyk dowodzących, że w Europie Zachodniej nauka łaciny jest o wiele bardziej dostępna, a co za tym idzie, bardziej popularna wśród uczniów szkół ogólnokształcących drugiego i trzeciego poziomu edukacyjnego. Równocześnie w czerwcu 2011 r. uruchomiliśmy facebookową stronę akcji, która funkcjonuje do dziś.

Omawiana akcja spotkała się z bardzo przychylnym przyjęciem mediów ogólnopolskich, które podjęły temat nauczania łaciny w polskich szkołach (por. Pezda 2011, Sosnowski 2011). Minister Katarzyna Hall jeszcze w czerwcu 2011 r. spotkała się z przedstawicielami fundacji: prof. Agnieszką Dziubą z KUL oraz dr Barbarą Bibik z UMK i piszącym te słowa. Pani minister zapewniła o swojej dobrej woli, a zarazem stwierdziła, że niemożliwy do zrealizowania jest jeden z naszych postulatów, czyli wprowadzenie łaciny do nowej podstawy programowej dla gimnazjów, natomiast prace nad nowym egzaminem maturalnym miały jeszcze potrwać. Petycja została oficjalnie wysłana do MEN w grudniu 2011 r., a w lutym 2012 r. otrzymaliśmy odpowiedź, która potwierdzała słowa minister Katarzyny Hall. W sierpniu 2012 r. MEN zdecydowało, że język łaciński i kultura antyczna pozostanie przedmiotem maturalnym (MEN 2012). Jednak od tego czasu wbrew połowicznemu sukcesowi, sytuacja łaciny w polskich szkołach pogorszyła się.

Opisując sytuację nauczania łaciny w Polsce AD 2014, mogę bez przesady stwierdzić, że tak źle jeszcze nigdy nie było. Ale celem tego tekstu nie jest wzruszanie, czy, irytowanie czytelników. Rozpoczęta w 2011 r., przez filologów klasycznych akcja Polska w Europie – łacina w szkole ma na celu pokazanie, że na tle większości krajów Europy Zachodniej w Polsce wielokrotnie mniej uczniów ma kontakt z językiem łacińskim. Ci, którzy go mają zaczynają jego naukę później niż ich równieśnicy w innych krajach. Liczba uczących się łaciny w Polsce w ostatnich latach drastycznie spada. Jesteśmy przekonani, że istnieją ważne powody, by tę tendencję zahamować, a nawet odwrócić.

Łacina w Europie

Bombardowani mnóstwem różnorodnych informacji, goniąc za lepszą płacą, podnosząc swoje kwalifikacje, po prostu ciężko pracując, często nie mamy czasu i możliwości, żeby spojrzeć na nauczanie łaciny w szerszym, europejskim kontekście. W naszych sądach uwzględniamy często stereotypy, emocje, przesądy typu: Nigdy nie uczyłam się łaciny, a bez problemu ogarnęłam francuski. Miałem łacinę ze strasznie nudną nauczycielką – nic mi to nie dało. Oczywiście, wśród łacinników zdarzają się źli nauczyciele, a aby nauczyć się języków nowożytnych, nie trzeba znać łaciny. W kampanii promującej nauczanie łaciny staramy się natomiast pokazać, że w Europie Zachodniej przeważają społeczeństwa, które widzą wartość w nauczaniu tego przedmiotu, a przejawia się to w liczbie uczniów, którzy ten język poznają. Przedstawiam tutaj zebrane przez siebie nowe[1] dane statystyczne, które dowodzą tej tezy w sposób wyrazisty i jasny.

W Niemczech w roku szkolnym 2002/2003 łaciny uczyło się 654 016 osób, czyli 6,7 proc. wszystkich uczniów, w 2012/2013 już 740 302, a zatem 8,7 proc. (Malecki 2014). W Polsce było to w roku 2010/2011 0,6 proc., a w 2013/2014 – 0,4 proc. Można na kwestię popularności łaciny spojrzeć także, porównując liczbę uczących się tego języka w niemieckich ponadpodstawowych szkołach ogólnokształcących, tj. gimnazjach pierwszego i drugiego stopnia, z ogólną liczbą gimnazjalistów. W roku 2002/2003 było to 28,1 proc. uczniów, w 2011/2012 – 31,8 proc. (Merkler i Meurer 2013). W Polsce, biorąc pod uwagę jedynie populację licealistów, było to w roku 2010/2011 5,7 proc., w 2013/2014 – 2,9 proc., zaś uwzględniając licealistów i gimnazjalistów, w 2013/2014 roku łaciny uczyło się 1,2 proc. uczniów tych szkół. O ile w Niemczech liczba ta się zwiększyła, to w Polsce zmalała (dane z Polski z lat 2010-2014 pochodzą z Systemu Informacji Oświatowej).

W Austrii, według ostatnich dostępnych danych statystycznych (Statistik Austria 2014), zebranych na koniec roku szkolnego 2011/2012, na 196 031 uczniów szkół średnich ogólnokształcących (AHS-Unter- i Oberstufe) 62 613 uczyło się łaciny (co stanowi 34,2 proc.), a 1083 uczniów zgłębiało starogrecki. Dla porównania: 10 lat wcześniej łaciny uczyło się w Austrii ok. 53 tys. osób i tylko częściowo tłumaczy to fakt, że liczba uczniów zwiększyła się w tym czasie ze 183 tys. do 196 tys. (Mehr Schüler 2014), bowiem wzrost dotyczy także odsetka tych uczniów, którzy uczą się łaciny – wzrósł on z 29 proc. do 32 proc.

W belgijskiej Flandrii, w roku szkolnym 2012/2013 w ponadpodstawowych szkołach ogólnokształcących łaciny oraz łaciny i greki uczyło się w sumie 22,7 proc. uczniów w tzw. pierwszym cyklu (czyli w dwóch pierwszych latach nauki w szkole średniej pomiędzy 12. a 14. rokiem życia), a w następnych czterech latach (w cyklu drugim i trzecim) – 23,9 proc. uczniów (Statistisch jaarboek 2012/2013), w porównaniu do odpowiednio 22,7 proc. i 25,2 proc. w roku 2002/2003 (Statistisch jaarboek 2002/2003). A zatem w pierwszym cyklu, w ciągu 11 lat, liczba uczniów poznających języki klasyczne w stosunku do ogółu uczniów szkół średnich ogólnokształcących nie zmieniła się, a w cyklu drugim i trzecim nieznacznie spadła (o 1,3 proc.).

We Francji w ogólnokształcących szkołach ponadpodstawowych dane z ostatnich 11 lat pokazują (Ministère de l’Education Nationale 2013), że w 2002 i 2012 r. 17,1 proc. uczniów szkół prywatnych uczyło się łaciny. Jeśli chodzi o szkoły publiczne – to w roku 2002 odsetek uczniów uczących się łaciny wynosił 12,8 proc., a w 2012 – 12 proc. W sumie w 2012 r. uczyło się łaciny 13,1 proc., tj. ponad 500 tys., uczniów, a greki 1 proc., czyli 34 tys. uczniów wszystkich ponadpodstawowych szkół ogólnokształcących.

We Włoszech, w wyniku reform minister Mariastelli Gelmini, od 2010 r. zmniejszyła się liczba godzin łaciny w niektórych typach szkół, powstały też nowe rodzaje szkół, w których nauka łaciny w ogóle nie jest proponowana (Ministero dell’Istruzione 2010). Żeby jednak zobrazować ten spadek nieznającym włoskiego modelu kształcenia, powiedzmy, że w najpopularniejszym typie szkół, mianowicie liceo scientifico, przed reformami uczeń poznawał łacinę średnio przez 4 godziny tygodniowo przez 5 lat. Teraz ma średnio 3 godziny łaciny na tydzień przez 5 lat. To nadal więcej godzin niż w jakiejkolwiek szkole w Polsce. Od 2010 r. łacina jest przedmiotem obowiązkowym w czterech typach szkół: liceo classico, liceo linguistico, liceo scientifico oraz liceo delle scienze humane. W roku szkolnym 2011/2012 do tych czterech typów liceów dostało się w sumie 37,4 proc. całego rocznika, a do szkół ogólnokształcących w sumie 49,2 proc., zatem łaciny uczyło się 76 proc. spośród uczniów pierwszych klas ponadpodstawowych szkół ogólnokształcących drugiego stopnia we Włoszech, a wśród nich przeważali ci, którzy będą poznawali łacinę w cyklu 5-letnim.

Bardzo wymowne są tutaj dwa fakty. Po pierwsze, w Europie Zachodniej uczniowie rozpoczynają naukę łaciny zazwyczaj w wieku 11-13 lat, a więc o 3-4 lata wcześniej niż w Polsce. Po drugie, w ogólnokształcących szkołach ponadpodstawowych w większości krajów Europy Zachodniej mniej więcej co piąty uczeń ma kontakt z łaciną, zaś w Polsce, w gimnazjach, jeden na tysiąc, w liceach – co trzydziesty.

Ważne jest też i to, że uczniowie uczęszczający do szkół ogólnokształcących w Europie Zachodniej uczą się łaciny w większym wymiarze godzin niż w Polsce. W Bawarii można wybrać łacinę jako pierwszy język obcy – wówczas nauka trwa od 11. roku życia aż do matury, w wymiarze 864 godzin. Dla porównania: nauce języka niemieckiego poświęca się 900 godzin szkolnych.

Oczywiście, można zauważyć, że Polska w badaniach PISA wypada lepiej niż Niemcy czy Belgia. Pamiętajmy jednak o tym, o czym milczą nasze media i liczni specjaliści – że w naszych szkołach jest wielokrotnie mniej uczniów, dla których język urzędowy nie jest językiem pierwszym (por. Spiegelhalter 2013).