Wywiad z profesorem Woltonem

Numer JOwS: 
str. 30

Podstawowym warunkiem różnorodności kulturowej jest różnorodność językowa. Jeśli nie będziemy szanować różnorodności językowej, może dojść na świecie do wojny, ponieważ ludzie walczą o zachowanie własnej wizji Boga, historii, języka, pamięci - powiedział prof. Wolton w rozmowie z redakcją JOwS.

Pobierz artykuł w pliku PDF

Czy świat w XXI w., w dobie Internetu, zacierania granic i rosnącej popularności j. angielskiego, potrzebuje nadal różnorodności językowej?

Interesuje mnie kwestia zachowania różnorodności językowej w aspekcie globalizacji. W październiku 2005 r. w Paryżu większość krajów członkowskich UNESCO, z wyłączeniem USA, podpisała Deklarację o różnorodności kulturowej. Niestety jej zapisy nie są przestrzegane i nie rodzi to żadnych konsekwencji. Głównym problemem XXI wieku będzie TAK lub NIE dla poszanowania różnorodności kulturowej. Niesie to pewne zagrożenie dla pokoju. Jeśli nie będziemy szanować różnorodności językowej, może dojść na świecie do wojny, ponieważ ludzie walczą o zachowanie własnej wizji Boga, historii, języka, pamięci. Tak więc dla mnie kultura jest elementem determinującym rzeczywistość XXI wieku.

Dzięki ekologii ludzie zaakceptowali różnorodność w przyrodzie, ale nie są gotowi zaakceptować różnorodności kulturowej. Różnorodność fauny i flory jest zjawiskiem zrozumiałym i łatwym do zaakceptowania. Zasada różnorodności kulturowej opiera się na szacunku dla innych cywilizacji i kultur. Podstawowym warunkiem różnorodności kulturowej jest różnorodność językowa. Na świecie aktualnie występuje 7000 języków. Za 100 lat, jeżeli nic nie zrobimy, zostanie ich raptem 5000, a to oznacza katastrofę antropologiczną. Trzeba więc walczyć o różnorodność językową. Należy chronić wszystkie języki ojczyste, narodowe oraz języki międzynarodowe obejmujące wszystkie kontynenty, w tym język francuski. Siła tego języka polega na tym, że abstrahując od polityki imperialistycznej czy kolonialnej Francji, jest to język, który zawsze był nośnikiem wolności i miłości. Jest to język związany z historią Francji, ale również z historią emancypacji i dlatego ludzie uczą się francuskiego wszędzie tam, gdzie kwestionuje się dominację.

Obecnie coraz głośniej krytykuje się język angielski, uosabiający amerykański imperializm. Dlatego też język francuski i idea frankofonii wracają do łask. Frankofonia to nie tylko dawne francuskie imperium kolonialne, ale również sięgający dużo dalej niż Afryka wpływ kulturowy. To również Europa Wschodnia, Ameryka Łaciński i Azja, a w szczególności Azja Środkowa. Dwa miesiące temu byłem w Irkucku w Rosji, gdzie istnieją niesamowite wpływy francuskie. Język francuski stanowi tam swoistą przeciwwagę, jest nośnikiem uniwersalnych wartości. Podobnie ma się rzecz z hiszpańskim, ale w mniejszym stopniu. Dotyczy to również angielskiego, chociaż angielski jest bardziej związany z biznesem.

Wiemy, że obecnie kompetencje językowe są coraz ważniejsze. A co z kompetencjami międzykulturowymi? Czy łączą się one z kompetencjami językowymi?

Nie można mówić o kompetencjach międzykulturowych lub umiejętnościach międzykulturowych bez wcześniejszego opanowania języków. Możemy jedynie marzyć o różnorodności kulturowej bez nauki języków. Nie jest to jednak możliwe! Język to przede wszystkim wizja świata. Jeśli ograniczymy naukę języków obcych, tym samym ograniczymy różnorodność kulturową. Dlatego też w przyszłości dzieci powinny uczyć się czterech języków: języka ojczystego, najważniejszego, nawet jeśli językiem tym mówi zaledwie 500 tys. ludzi. Jest on tak samo ważny jak język, którym posługuje się miliard osób. Ponadto należy uczyć się języka narodowego i dwóch języków międzynarodowych. Oczywiście obecnie prym wiedzie angielski.

Żeby móc się swobodnie porozumiewać, należy znać jeszcze drugi język międzynarodowy. Może to być francuski, hiszpański, rosyjski lub arabski. To co wyróżnia największe języki, to nie liczba ich użytkowników, ale wartości uniwersalne, których są nośnikami. Mówić po francusku oznacza stać na straży uniwersalizmu i różnorodności kulturowej. Dlatego uważam, że walcząc w obronie języka francuskiego, walczy się także o konkretną wizję świata, która nie opiera się tylko na globalnej gospodarce, na promowaniu siły, ale tak naprawdę na promowaniu różnorodności kulturowej, religijnej, różnorodności systemów symbolicznych, a także pewnej filozofii politycznej opowiadającej się za równością i wolnością. Dlatego właśnie język francuski nie należy już tylko wyłącznie do Francji. Jest to język wolności politycznej w szerokim znaczeniu. I dlatego, nawet jeśli polityka prowadzona przez Francuzów nie zawsze promuje język francuski, język ten samoistnie wykracza poza granice Francji.

Mamy już dość ciągłego udowadniania, że francuski jest językiem współczesnego świata, w przeciwieństwie do angielskiego, który jest automatycznie kojarzony ze współczesnością. Należałoby wykreować język francuski na miarę współczesności, zdolny przede wszystkim, by zaistnieć w biznesie. Sądzę, że dobrze byłoby stworzyć słownik 300 terminów francuskich potrzebnych w biznesie międzynarodowym. Nie ma przecież najmniejszego powodu, aby angielski był jedynym językiem biznesu. Za jakiś czas język chiński stanie się językiem biznesu. Potrzebujemy kilku języków biznesu, kilku języków współczesności…