Zarys historii nauczania języka włoskiego w Polsce

Numer JOwS: 
str. 23

Artykuł przedstawia dzieje obecności języka włoskiego w Polsce i sposoby, jakimi był nauczany, poczynając od XVI wieku. W celu zobrazowania tej problematyki, w poniższym tekście omówione zostały wybrane podręczniki wydane na ziemiach polskich i adresowane do Polaków.

Pobierz artykuł w pliku PDF

Nauczanie języka włoskiego w Polsce ma wielowiekową tradycję, której nie sposób omówić w jednym artykule, toteż prezentowany tu szkic będzie jedynie wybiórczy. Zdając sobie sprawę, iż każdy wybór jest subiektywny i odzwierciedla nie tylko stan wiedzy autora, ale także jego upodobania i aksjologię, zdecydowałam się przedstawić te elementy, które wydają mi się szczególnie istotne dla poruszonego tematu, odsyłając bardziej dociekliwego Czytelnika do bogatej bibliografii, jaką kontakty polsko-włoskie obrosły w czasie długich dziejów.

Jeśli chodzi o granice chronologiczne omawianego tu zagadnienia, poruszać się będziemy między wiekiem XVI a XX, zatrzymując się umownie na roku 1989, stanowiącym początek przemian polityczno-społecznych, które znalazły swoje odbicie także w roli i statusie języków obcych oraz metodologii ich nauczania. Przyjęcie jako dolnej granicy czasowej wieku XVI wymaga uzasadnienia. Kontakty polsko-włoskie, zwłaszcza gospodarcze, rozpoczynają się w wieku XIV, gdy do Polski zaczynają licznie przybywać z Włoch kupcy, bankierzy i przedstawiciele innych zawodów. Natomiast właśnie wiek XVI jest swoistym „złotym wiekiem” Włoch w Europie, naznaczonym nie tylko rozkwitem sztuk pięknych, ale także ekspansją ekonomiczną. Prestiż ten uwidacznia się silnymi wpływami językowymi: w tym okresie język włoski zaznacza trwale swój ślad w takich językach, jak francuski, niemiecki czy angielski, wnosząc do ich dziedzictwa leksykalnego terminologię z zakresu muzyki, architektury i sztuk pięknych (Stammerjohann 2008). W Polsce dodatkowym czynnikiem decydującym o roli języka włoskiego są względy polityczne: gdy w 1518 r. Zygmunt Jagiellończyk poślubia włoską księżniczkę Bonę Sforzę, rodacy królowej tłumnie przybywają na dwór królewski, umacniając status społeczny Włochów w Krakowie. Tak więc u źródeł prestiżu języka włoskiego w Polsce w XVI wieku leży, z jednej strony – aspekt kulturowy, paneuropejski, wyznaczany fascynacją włoską sztuką i architekturą oraz podróżami do Włoch przedstawicieli szlachty i mieszczaństwa[1], z drugiej zaś strony – sytuacja wewnętrzna określana obecnością w kraju i na dworze królewskim licznej grupy Włochów. Polacy ich albo podziwiali, albo krytykowali, jedno jest pewne: nikt wobec przedstawicieli tego narodu nie pozostawał obojętny. Fascynację tę potwierdzają liczne świadectwa pisemne z tego okresu: na znajomość języka włoskiego w wyższych warstwach społeczeństwa (wśród „wytworniejszych Polaków”) zwraca uwagę zarówno szesnastowieczny historyk Marcin Kromer[2], jak i nuncjusz apostolski Mons. Fulvio Ruggieri[3]. Jak istotna w tym okresie wydawała się znajomość nie tylko łaciny, powszechnej w komunikacji międzynarodowej, ale także języków tych nacji, z którymi Rzeczpospolita utrzymywała kontakty polityczne i gospodarcze, świadczy postulat humanisty Jakuba Górskiego sformułowany w traktacie Rada Pańska (l597), iż …Królowi Polskiemu trzeba ludzi, którzy by umieli nie tylko po polsku mówić, ale też po łacinie, po niemiecku, po tatarsku, po hiszpańsku, po włosku [...] Ów, który nie umie, jedno swój język przyrodzony, nie może panu posługi czynić, jedno w domu. (Czermak 1892:47-48).

Jak wynika z przywołanej wypowiedzi z tamtej epoki, stosunek do języka włoskiego wśród szlachty i mieszczaństwa był na ogół pozytywny i język ten był postrzegany ze względów wspomnianych powyżej jako użyteczny, niemniej jednak należy nieustannie mieć na uwadze, iż nauczanie języka włoskiego, zarówno w wieku XVI, jak i w wiekach późniejszych, dotyczyło prawie wyłącznie inteligencji, duchowieństwa i zamożnych warstw społeczeństwa i było prowadzone prywatnie. Analiza podręczników wykorzystywanych do nauki włoskiego świadczy o tym, iż miały one częściowo charakter samouczków. Popularne były rozliczne pomoce dydaktyczne, przede wszystkim podręczniki (czyli „gramatyki”[4]), ale także słowniczki („wokabularze”[5]). W artykule omówione zostaną dwa skierowane do polskiego odbiorcy podręczniki wydane w XVII wieku. Pierwszy z nich, Compendiosa Italicae Linguae Institutio in Polonorum Gratiam collecta & in lucem edita został opracowany w języku łacińskim przez Lotaryńczyka François Mesgnien-Menińskiego i wydany w Gdańsku w 1649 r. Drugi, którego autorem jest polski duchowny Adam Styla, został opublikowany w Krakowie w 1675 r. i nosi tytuł Grammatica Polono-Italica abo Sposób łacny Nauczenia się Włoskiego języka, krotko gruntownie choćby też y bez direkcyey Nauczyciela, ku pożytkowi Narodu polskiego, z Różnych Przednieyszych Gramatyków z pilnością wygotowany. Jest on uznawany za pierwszy polski podręcznik do nauki języka włoskiego[6]. Obie gramatyki cechuje podobny układ tematyczny, odzwierciedlający modele łacińskie: część pierwsza poświęcona pisowni i wymowie, bardzo rozbudowana część morfologiczna opisująca poszczególne części mowy, głównie rzeczowniki i czasowniki, krótka część poświęcona składni. Pod względem objętości, gramatyka Styli ze swymi 226 stronami w formacie 15x9 jest o wiele obszerniejsza od dzieła Menińskiego, które liczy stron 76. Znajduje to odzwierciedlenie nie tylko w większej ilości materiału, ale przede wszystkim w bogactwie i różnorodności przykładów włoskich, ilustrujących omawiane zjawiska gramatyczne i regularnie tłumaczonych na język polski, podczas gdy dla Menińskiego odniesieniem jest jedynie łacina.

Aczkolwiek powstała ponad trzy wieki temu, Grammatica Polono-Italica A. Styli jest dziełem zdolnym zainteresować zarówno polonistów i italianistów, jak i metodyków nauczania języków. Starając się spełnić obietnicę, sformułowaną w tytule, nauczenia języka włoskiego bez direkcyey Nauczyciela, Styla odwołuje się bowiem do wiadomości, które uczeń już posiada, do tego, co jest mu znane – mianowicie do języka ojczystego i do łaciny, pełniącej rolę języka komunikacji międzynarodowej, a w Polsce powszechnie znanej osobom wykształconym. Zestawienia kontrastywne z językiem polskim występują regularnie w części pierwszej gramatyki, poświęconej wymowie. Tu ograniczymy się do podania przykładu dotyczącego wymawiania „c” jako dźwięku twardego lub miękkiego:

503

oraz „h”, które w szesnastowiecznej pisowni włoskiej występowało o wiele częściej niż obecnie i było podyktowane względami etymologii. Próbując wytłumaczyć, że we włoskim ta głoska nie jest wymawiana, Styla radzi:

H cienkiem tchnieniem aby zgoła nic nie słychać dźwięku wymówienia wymawiać będziesz jako:

504

Metodologię kontrastywną z drugim kodem ogólnie znanym, jakim była łacina, Styla stosuje z równym powodzeniem, tłumacząc czytelnikowi zasady zmian samogłoskowych i spółgłoskowych, które dziś zaliczylibyśmy do prawideł gramatyki historycznej. W wywodzie autora brzmi to następująco:

Litera e w literę i, iako też u w literę o w Włoskiey Ortografie przemienia się

505

Procedurę tę należy rozumieć jako odwołanie do wyrazów łacińskich, już znanych, aby na tej podstawie czytelnik mógł sobie wyprowadzić – lub wytłumaczyć – formę wyrazów włoskich.

Natomiast italianistę zaciekawią niewątpliwie przestrogi niektóre, jakie autor daje czytelnikowi, opatrując je stosownymi przykładami, względem wymowy regionalnej pospólstwa w Państwie Mediolańskim, ale również pospólstwa Państwa florenckiego […] Których źle używanych y przykrych do wymówienia akcentów podróżni się wystrzegać maią (6-7). Uwagi te świadczą o wrażliwości autora na fonetykę i o jego świadomości odmiennych realizacji regionalnych języka w stosunku do normy, która, według niego, reasumuje się w przysłowiu Lingua Toscana in bocca Romana (7).