Zarys historii nauczania języka włoskiego w Polsce

Numer JOwS: 
str. 23

Artykuł przedstawia dzieje obecności języka włoskiego w Polsce i sposoby, jakimi był nauczany, poczynając od XVI wieku. W celu zobrazowania tej problematyki, w poniższym tekście omówione zostały wybrane podręczniki wydane na ziemiach polskich i adresowane do Polaków.

Metoda gramatyczno-tłumaczeniowa realizowana w podręczniku Gianniniego i Moscheniego była powszechnie stosowana w dydaktyce języków obcych w tym okresie, tak że nie dziwi nawet brak poleceń poprzedzających ćwiczenia: po prostu podane zdania należało wyłącznie tłumaczyć, z włoskiego na polski i odwrotnie. Podkreślić należy natomiast korzystanie z autentycznych materiałów językowych, którymi w tamtym okresie były prawie wyłącznie teksty literackie: autorom chodziło o danie uczniowi nie tylko znajomości samego języka, i to w rejestrze podniosłym wykształconych Włochów, ale także o zapoznanie go z kulturą i podstawami literatury włoskiej. I tak, od dziesiątej lekcji pojawiają się najpierw krótkie, a stopniowo coraz dłuższe, ale zawsze opatrzone listą słówek, teksty autorów należących wprawdzie do kanonu literatury włoskiej, ale bynajmniej niezaliczanych do łatwych w odbiorze, jak N. Tommaseo, E. De Amicis, G. Leopardi czy G. Carducci. Natomiast zaletą podręcznika, wynikającą zapewne z doświadczenia autorów nauczania języka włoskiego Polaków[11], jest regularne zaznaczanie akcentem graficznym nieregularnego akcentu wyrazowego, zwłaszcza w wypadku proparoksytonicznych parole sdrucciole. Popularność, jaką cieszyła się Praktyczna metoda języka włoskiego także w okresie międzywojennym, świadczy o tym, iż podręcznik odpowiadał oczekiwaniom uczących się tego języka: ludzi wykształconych, nierzadko znających łacinę lub francuski, co ułatwiało rozumienie zmieszczonych w książce powiastek; ludzi, którym należało umożliwić porozumienie się po włosku w podstawowym zakresie, ale przede wszystkim dać podstawy do samodzielnego zgłębiania włoskiej literatury i kultury. Podobny profil odbiorcy podręczników do języka włoskiego występuje w dużej mierze także w okresie po drugiej wojnie światowej, mimo zasadniczo odmiennej sytuacji politycznej.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. rozpoczyna się bowiem nauczanie literatury i kultury włoskiej, a co za tym idzie – również języka, na poziomie akademickim, w ośrodkach filologii romańskiej, a szerzej – w ramach wydziałów humanistycznych i filozoficznych: na UJ, gdzie nauczali Władysław Folkierski i Stanisław Wędkiewicz; na UW, gdzie wykładali Maurycy Mann i Mieczysław Brahmer, na UAM, gdzie romanistyką kierował Józef Morawski, na Uniwersytecie Lwowskim, z którym byli związani tacy wybitni romaniści, jak Edward Porębowicz i Zygmunt Czerny (por. Cieśla 1974:244-261). Po II wojnie światowej w ośrodkach prowadzących studia romanistyczne zaczyna pojawiać się regularnie język włoski, najpierw na poziomie lektoratu, później także w ramach powstających stopniowo katedr języka i literatury włoskiej, jednostek o różnym stopniu autonomii.

Nie wchodząc w szczegóły historii nauczania języka włoskiego w poszczególnych ośrodkach akademickich, a raczej poszukując wspólnego dla nich mianownika, należy podkreślić, iż nauczanie języka początkowo pozostaje w ścisłym związku z nauczaniem historii literatury włoskiej, prowadzonym przez luminarzy polskiej nauki, takich jak Mieczysław Brahmer, specjalista w zakresie literatury renesansu na UW, czy Kalikst Morawski, dantolog i petrarkista, na UAM. Od strony metodologicznej nauczanie ówczesne wykorzystywało głównie metodę gramatyczno-tłumaczeniową, wzbogaconą elementami komunikacyjnymi w postaci układanych dialogów, analogicznie do przywołanego powyżej podręcznika Gianniniego i Moscheniego. Przyczyn tego stanu rzeczy należy upatrywać zarówno w panującej wówczas praktyce filologicznej, jak i w słabości kontaktów polsko-włoskich w okresie bezpośrednio powojennym. Kontakty te ożywią się w latach 60., gdy oprócz szeregu umów o współpracy gospodarczej[12], podpisano w roku 1965 umowę o współpracy kulturalnej.

Nie zmienia to jednak faktu, że wobec trudności w dostępie do podręczników innych niż rodzime i bardzo ograniczonych możliwości wyjazdu na kursy i szkolenia metodyczne do ośrodków włoskich, nauczanie w tym okresie było prowadzone w sposób zdecydowanie tradycyjny. Nauczający języka włoskiego dysponowali głównie podręcznikami i skryptami oraz antologiami tekstów przez nich samych opracowanymi (por. Mikołajewski, Bednarz 1991). Podręczniki oparte były po części na fragmentach tekstów literackich, po części na tekstach i dialogach skonstruowanych przez autorów dla zilustrowania wprowadzanego materiału gramatycznego. Były obudowane na ogół bardzo solidnym i obszernym komentarzem gramatycznym. Obfitowały w ćwiczenia z zakresu głównie morfologii i struktur składniowych (obecnego czytelnika zadziwia np. skąpa ilość lub wręcz brak ćwiczeń poświęconych słownictwu), polegające na uzupełnianiu pojedynczych zdań (prawie nigdy tekstów) brakującym elementem, przekształcanie form bezokolicznika na podane formy osobowe, odpowiadanie na pytania pod kątem użycia właściwej formy gramatycznej. Ćwiczenia te, częstokroć przypominające treścią i formą tzw. dryle metod behawioralnych, miały na celu wyrobienie podstawowych umiejętności językowych, natomiast zdecydowanie brakowało w nich czynników nastawionych na podniesienie motywacji uczniów.

Podręcznik języka włoskiego autorstwa profesora UJ Witolda Mańczaka i wybitnego włoskiego slawisty Sante Graciottiego, wydany w 1963 r., stanowi ilustrację powyższych stwierdzeń. Część gramatyczna została w nim wprawdzie mocno ograniczona, gdyż dwa lata wcześniej ukazała się Gramatyka włoska Witolda Mańczaka, do której Podręcznik bezpośrednio się odwołuje, niemniej jednak stopień trudności zawartych w nim tekstów przewyższa niekiedy nawet możliwości percepcyjne początkującego filologa. Tekst lekcji I przedstawia geografię Włoch, wyliczając regiony i ich stolice. Lekcja II charakteryzuje ważniejsze miasta włoskie, z użyciem przy tym wyszukanego lub specjalistycznego słownictwa (incantevole, altrove, centrali idroelettriche) oraz form gramatycznych właściwych językowi pisanemu (ed przed samogłoską, czas przeszły passato remoto). Schemat każdej lekcji jest powtarzalny i zawiera szereg komponentów przydatnych zarówno w nauczaniu grupowym, jak i indywidualnym, co potwierdza przypuszczenie, że języka włoskiego uczono się nie tylko na kursach (prowadzonych przez takie szkoły językowe jak „Lingwista”), ale także samodzielnie, gdy podręcznik pełnił rolę samouczka. Lekcja rozpoczyna się od tekstu opatrzonego dokładnym słowniczkiem zawierającym wszystkie występujące w tekście wyrazy, przy czym zdziwienie współczesnego dydaktyka budzi obecność wyrazów relacyjnych, jak przyimki czy spójniki, tłumaczonych przez polskie odpowiedniki w danym kontekście (np. per – dla, z; a – w; ché – niż; ché – który). Uwzględnienie potrzeb osób uczących się samodzielnie języka widać w obecności akcentów graficznych sygnalizujących nie tylko wyrazy proparoksytoniczne, ale także samogłoski otwarte (cuòre) lub zamknięte (móndo), co świadczy również o silnym charakterze normatywnym podręcznika[13]. Po słowniczku występuje część dotycząca fonetyki i relacji między wymową a pisownią oraz uwagi o formach fleksyjnych, składniowych, niekiedy słowotwórczych; są one ściśle związane z tekstem wyjściowym. Następnie figuruje krótki dialog o charakterze użytkowym, na ogół osadzony w konkretnej sytuacji komunikacyjnej (np. pytanie o godzinę czy wiek; dialog u dentysty, na przejściu granicznym, u fryzjera itp.), również opatrzony komentarzem fleksyjnym i składniowym. Lekcję zamykają ćwiczenia dotyczące głównie form morfologicznych i stopnia zrozumienia zawartych w niej tekstów, ale także umiejętności tłumaczenia pojedynczych zdań z nimi związanych.

Jak wynika z powyższego omówienia, zarówno w pierwszym okresie powojennym, jak i w latach 60., a częściowo także 70. XX wieku, dominowało nauczanie wykorzystujące metody bardzo tradycyjne, co tłumaczy się z jednej strony sytuacją społeczną i ograniczonymi wyjazdami do Włoch, z drugiej – także brakiem wzorców nauczania innego niż tradycyjne w samych Włoszech: należy mieć na uwadze, iż La lingua italiana per stranieri K. Katerinova, pierwszy podręcznik wykorzystujący elementy metody komunikacyjnej i stanowiący kamień milowy w dydaktyce języka włoskiego dla cudzoziemców ukaże się dopiero w 1972 r. Pierwsze zmiany w nauczaniu włoskiego w Polsce zachodzą w końcu lat 70., kiedy to, wskutek wyboru papieża-Polaka wzrasta znacznie ilość osób pielgrzymujących do Włoch, co znajduje odbicie w zainteresowaniu tym krajem i jego językiem. Zwiększa się ilość osób pragnących poznać podstawy włoskiego w celu komunikacyjnym, nie filologicznym. Odbiciem tych zmian na rynku podręczników jest ukazanie się kilku tomików rozmówek[14], a przede wszystkim metody Mówimy po włosku: kurs dla początkujących z płytami i kasetami (Warszawa, Wiedza Powszechna 1985) autorstwa A. Kreisberg i S. De Fantiego, pierwszego polskiego podręcznika wykorzystującego w nauce włoskiego metodę komunikacyjną, opartego na przystępnych dialogach i starannie wyselekcjonowanym pod kątem trudności i zastosowania słownictwie, w którym wzorcem wymowy i intonacji jest nagrane żywe słowo, a nie zapis fonetyczny. Podręcznik ten cieszył się dużą popularnością zarówno na licznych kursach językowych, jak i wśród uczących się indywidualnie. Natomiast z myślą o odbiorcy akademickim i osobach pragnących samodzielnie pogłębiać znajomość języka, powstał na przełomie lat 80. i 90. trzytomowy[15] podręcznik Język włoski dla Polaków Danieli Zawadzkiej (ukazał się w 1991 r. nakładem PWN). Jak wynika z tytułu oraz przedmowy autorki wykorzystującej swoje doświadczenia w nauczaniu akademickim, podręcznik był pisany z myślą o Polakach, o ich trudnościach w uczeniu się oraz o typowych i najczęściej przez nich popełnianych błędach językowych (Zawadzka 1991:6). Niemniej jednak, jak staraliśmy się wykazać, wszystkie omawiane tutaj podręczniki autorów polskich, poczynając od A. Styli, bądź autorów, którzy, jak Giannini i Moscheni, nauczali Polaków, uwzględniały w pewnej mierze specyficzne trudności odbiorcy polskiego. Podręcznik D. Zawadzkiej nie jest zatem w tym względzie nowatorski, aczkolwiek wyróżnia się objętością i dokładnością w prezentacji materiału. Tytuł zwraca jednak uwagę na inny aspekt nauczania języka, który pojawia się wraz z przełomem społeczno-politycznym końca lat 80.: otwarcie granic i rynku spowodowało szeroki napływ podręczników włoskich, niewątpliwie atrakcyjnych graficznie i zawierających ciekawe, autentyczne materiały językowe, ale siłą rzeczy nieuwzględniających potrzeb uczniów, których język ojczysty nie posiada kategorii gramatycznej rodzajnika, trybu congiuntivo czy systemu czasów złożonych. Podręcznik D. Zawadzkiej częściowo wypełnia tę lukę.