treść strony

Czytanie globalne z dziećmi w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym

Jeśli dziecko przez kilka godzin dziennie wpatruje się w ekran komputera, jego mózg nastawia się na przyjmowanie i zapamiętywanie wiadomości w taki sposób, w jaki dostarcza ich internet – szybko, płytko i na krótko. W kontakcie z mediami ludzki układ nerwowy zaznaje krótkotrwałej przyjemności, a gdy jest jej za mało, u użytkownika często pojawia się apatia. Jak twierdzi Nicholas Carr: „ekran komputera odsuwa na bok nasze wątpliwości za pomocą licznych korzyści i udogodnień. Jest naszym sługą – tak bardzo uniżonym, że nietaktem byłoby wspomnieć, że jest także naszym władcą” (Carr 2013: 13).

Jeśli dziecko przez kilka godzin dziennie wpatruje się w ekran komputera, jego mózg nastawia się na przyjmowanie i zapamiętywanie wiadomości w taki sposób, w jaki dostarcza ich internet – szybko, płytko i na krótko. W kontakcie z mediami ludzki układ nerwowy zaznaje krótkotrwałej przyjemności, a gdy jest jej za mało, u użytkownika często pojawia się apatia. Jak twierdzi Nicholas Carr: „ekran komputera odsuwa na bok nasze wątpliwości za pomocą licznych korzyści i udogodnień. Jest naszym sługą – tak bardzo uniżonym, że nietaktem byłoby wspomnieć, że jest także naszym władcą” (Carr 2013: 13). Im częściej uczniowie odbierają te szybkie przekazy, tym usilniej muszą starać się o to, by utrzymać uwagę i skupienie. W przypadku nauki języka obcego wartka akcja i nadmierne natężenie bodźców dźwiękowych w mediach wizualnych nie zawsze dają szansę na prawidłowe usłyszenie wypowiadanych słów i ich zrozumienie. Czyżby więc narzędzia, które powstały po to, by nam służyć, przynosiły nam więcej szkody niż pożytku? Czy nowy typ umysłu, który uczy się przyjmować informacje w krótkich, szybkich i chaotycznych dawkach zaczyna wypierać typ umysłu skoncentrowanego na głębokim przetwarzaniu i myśleniu linearnym?

Dlaczego czytanie jest ważne?

Austriacki filozof Ludwig Wittgenstein przed stu laty pisał: „Granice mojego języka wyznaczają granice mojego świata”. Innymi słowy, im precyzyjniej potrafimy formułować własne myśli, tym lepiej wyrażamy swoje potrzeby. Tymczasem nauczyciele i logopedzi biją na alarm – coraz więcej uczniów ma problemy z czytaniem, coraz więcej uczniów ma problemy z poprawnym mówieniem. Małe dzieci nie zdają sobie jeszcze sprawy z tego, że dobra znajomość języka, zarówno ojczystego, jak i obcego, będzie dla nich przepustką w dorosłym życiu, że im swobodniej będą poruszać się w materii języka, tym łatwiej będzie im zrozumieć otaczający ich świat i realizować marzenia. Dbałość o wzbogacanie języka powinna być zatem traktowana priorytetowo, bo dotyczy jednej z kluczowych umiejętności życiowych. Trzeba też pamiętać, że na bazie dobrej znajomości języka pierwszego, dziecko bez trudu będzie mogło przyswajać kolejne. Skoro zbyt częste korzystanie z urządzeń elektronicznych nie wpływa korzystnie na mózg małego dziecka, to jak możemy pomóc naszym podopiecznym w rozwijaniu swobody mówienia zarówno po polsku, jak i w języku obcym, nie polegając zanadto na atrakcyjnych zasobach multimedialnych? Nie negując dobrodziejstw nowoczesnych technologii, warto raczej poszukać pomostu łączącego świat wirtualny ze światem książki. Książka jest bowiem niezaprzeczalnie najlepszym źródłem bogatego słownictwa, narzędziem ćwiczenia pamięci i wyobraźni oraz budowania stabilnego systemu wartości u dzieci. Samodzielne czytanie książek, także w języku obcym, nie tylko rozbudza głód wiedzy, ale też poprawia samopoczucie oraz dostarcza wiele radości i satysfakcji – a tego dzieciom bardzo dzisiaj potrzeba. Czy nie warto więc zacząć wprowadzać program samodzielnego czytania po angielsku już od najmłodszych lat? Zdaję sobie sprawę, że taki postulat może wywołać wątpliwości wśród wielu rodziców, a może nawet i niektórych nauczycieli: – Po co nauczać małe dzieci czytania po angielsku, skoro nie potrafią jeszcze czytać po polsku?; – Niech śpiewają piosenki i recytują wierszyki; – Nie zabierajmy im dzieciństwa; niech uczą się angielskiego przez zabawy ruchowe; – Na naukę czytania i pisania w języku obcym przyjdzie jeszcze czas. Czy aby na pewno? Zgodnie z tym, co mówi nam dziś nauka, ludzki mózg jest zdolny do rozwoju zgodnie z wyzwaniami, jakie się przed nim stawia, jednak mniej więcej do ukończenia szóstego roku życia umysł dziecka jest wyjątkowo chłonny, dzięki czemu opanowuje ono umiejętność czytania bez większego wysiłku (Czerska 2016). Dlaczego więc nie wykorzystać tej predyspozycji? Jeśli tylko temu małemu człowiekowi stworzy się odpowiednie warunki do obcowania ze słowem drukowanym, pokocha książki i będzie miał ogromną frajdę z samodzielnego czytania ich nie tylko po polsku, ale też w języku obcym. „Im wcześniej dziecko zacznie czytać, tym chętniej będzie podejmowało próby czytania i tym częściej będzie chciało sięgać po książki. Małe dzieci kochają czytanie!” (Doman 2006: 82–83; tłum. własne – A.W.). O tym, że nawet bardzo małe dzieci potrafią bez trudu nauczyć się czytać, wiedział już w latach 50. ubiegłego stulecia Glenn Doman, amerykański fizjoterapeuta, twórca metody wszechstronnego rozwoju dzieci, a także prekursor metody czytania globalnego. Prawdziwość jego teorii potwierdzają niedawne doniesienia naukowe z Uniwersytetu w Ohio (Li i in. 2020), które mówią, że mózg i wzrok niemowląt oraz małych dzieci są od urodzenia gotowe na rozpoznawanie zapisanych wyrazów. Badania z wykorzystaniem rezonansu magnetycznego potwierdziły, że już trzymiesięczne niemowlaki mają rozwiniętą część mózgu o nazwie VWFA (ang. visual word form area) odpowiedzialną za widzenie słów. Zeynep Seygin, profesor psychologii z tego uniwersytetu potwierdza, że już w momencie narodzin ta część mózgu jest o wiele mocniej połączona z obszarami powiązanymi z mową niż z jakimikolwiek innymi. Wyniki owych badań silnie korespondują z tym, co Doman postulował kilka dekad temu, a mianowicie, że małe dzieci są w stanie bardzo wcześnie nauczyć się czytać dzięki fotograficznym zdolnościom swojego mózgu. Bogate doświadczenia zawodowe Domana w pracy z dziećmi z dysfunkcjami i uszkodzeniami mózgu oraz z dziećmi zdrowymi pokazały, że czytanie jest najlepszą terapią i ćwiczeniem wspomagającym ich ogólny rozwój. W swojej książce How To Teach Your Baby To Read autor opisuje wiele przypadków dzieci z niepełnosprawnościami, które dzięki czytaniu globalnemu odzyskały szansę na dalszy rozwój i normalne funkcjonowanie w społeczeństwie (Doman 2006).

Czym jest czytanie globalne?

Czytanie globalne, nazywane też czytaniem całowyrazowym, polega na fotograficznym, holistycznym odczytywaniu całych słów bez dzielenia ich na sylaby lub litery. Tak naprawdę znajomość alfabetu jest tutaj niepotrzebna, a wręcz może przeszkadzać. Metoda ta oparta jest na fenomenalnych predyspozycjach małych dzieci do posługiwania się tzw. pamięcią ejdetyczną, pozwalającą na bardzo szybkie i szczegółowe zapamiętywanie obrazów z ich najdrobniejszymi szczegółami. Dziecko, patrząc na kartę wyrazową, zapamiętuje obraz wyrazu w całości, jak piktogram. Nie dokonuje analizy ani syntezy – wyraz jest dla niego obrazkiem, który symbolizuje jakąś treść. Dzięki tej umiejętności proces zapamiętywania jest szybki i efektywny. Dzieje się tak za sprawą prawopółkulowego, intuicyjnego myślenia, w którym przeważa pamięć wzrokowa, a wszelkie informacje przyswajane są bez większego wysiłku (Doman 2016). W przypadku nauki języka angielskiego jako obcego, który w przeciwieństwie do polskiego nie jest językiem fleksyjnym, metoda globalna wydaje się być idealna do szybkiego opanowania umiejętności czytania. W metodzie tej prezentujemy dzieciom karty z całymi wyrazami. Tutaj nie ma reguł ortografii ani zasad łączenia liter, a kodowanie nowych słów polega na fotograficznym zapamiętywaniu ich wyglądu w połączeniu z dźwiękiem. Zabawy z kartami wyrazowymi i prostymi książeczkami do czytania globalnego przynoszą bardzo dobre efekty, pod warunkiem że odbywają się systematycznie i są przeprowadzane w radosnej atmosferze. Dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym traktują czytanie po angielsku jako bardzo „poważne” zajęcie, dlatego na sesjach czytania bardzo się koncentrują, a to sprzyja ćwiczeniu skupienia i uważności.

Rys. 1. Przykłady kart wyrazowych do pracy z dziećmi

Nauczyciel, który prezentuje dzieciom karty wyrazowe, wymawia głośno i wyraźnie brzmienie każdego wyrazu, a dziecko może za nauczycielem powtórzyć to, co usłyszało, ale nie musi tego robić od razu. Kluczem do sukcesu w tej metodzie jest sposób, w jaki ją realizujemy. Czytanie globalne z dziećmi należy traktować jako rodzaj zabawy, która przebiega w atmosferze luzu, akceptacji i radości. Ćwiczenia w czytaniu powinny być urozmaicone, pełne ruchu, śmiechu i ekscytacji – w żadnym razie nie mogą być nudne. W metodzie tej nie odpytujemy dzieci ani ich nie oceniamy. Pozytywne emocje odgrywają tutaj kluczową rolę. Istnieje bowiem ścisła zależność między zaangażowaniem emocjonalnym a poziomem pamięci. Dzieci najlepiej zapamiętują te wyrazy, które oglądają w pozytywnym kontekście emocjonalnym. Entuzjazm i wiara nauczyciela oraz rodzica w stosunku do czytającego po angielsku dziecka przekładają się w dużym stopniu na szybkość i efektywność uczenia się oraz zadowolenia dziecka z samego siebie. Cieszą się także rodzice, gdy dziecko otwiera książeczkę w języku angielskim i zaczyna ją płynnie czytać na głos domownikom.

Metoda czytania globalnego a metoda Domana

Warto pamiętać, że Doman jest autorem metody wszechstronnego rozwoju dzieci zarówno w zakresie czytania, jak i matematyki czy motoryki, podczas gdy metoda czytania globalnego koncentruje się na zabawach związanych z całowyrazowym odczytywaniem tekstów, odpowiednio dobranych do zainteresowań i możliwości poznawczych dzieci. Doman sprecyzował pięć etapów pracy z dzieckiem.

  1. Prezentacja pojedynczych słów.
  2. Prezentacja wyrażeń dwuwyrazowych.
  3. Prezentacja prostych zdań.
  4. Prezentacja rozbudowanych zdań.
  5. Czytanie książek.

Etapy te w nauce czytania po angielsku na zajęciach w przedszkolu i w szkole mogą być zachowane, ale już niuanse dotyczące ich realizacji mogą być dostosowane do indywidualnych potrzeb grupy, z którą pracujemy. Doman opracował swoją metodę czytania dla bardzo małych dzieci (nawet kilkunastomiesięcznych niemowląt), a przeprowadzanie sesji czytelniczych powierzył rodzicom w ich domach. Według jego wskazań czytanie po angielsku w przedszkolu lub w szkole prowadzi nauczyciel z dziećmi nieco starszymi (czytanie kart wyrazowych można rozpocząć w przedszkolu już z trzylatkami, a czytanie książeczek z pięcio-, sześciolatkami). Jest tutaj bardzo potrzebna współpraca z rodzicami, ponieważ dziecko, by czytało chętnie, musi mieć audytorium, które wyrazi zachwyt nad jego umiejętnościami. Prosimy więc naszych wychowanków, by w domu czytali na głos domownikom, zwierzętom czy nawet swoim maskotkom. Wprowadzenie takiego rytuału sprawi, że dzieci będą chętnie występować przed osobami z najbliższego otoczenia. Chwalone, nabiorą przekonania, że potrafią czytać coraz więcej książek i tym samym będą budować wysoką samoocenę. Wygląd kart do czytania w metodzie Domana różni się od tych stosowanych w metodzie globalnej. Karty domanowe są bardzo duże (prostokąty o wym. 60 × 10 cm, o wys. litery – 8 cm), z czerwonym kolorem czcionki w początkowej fazie sesji czytelniczych, który z czasem przechodzi w kolor czarny.

Rys. 2. Przykład karty do czytania według metody Domana 

Jeśli chodzi o rozmiar kart w metodzie globalnej, to pozostawiona jest tutaj duża dowolność1 . Sprawdzą się np. samodzielnie wykonane kartoniki o formacie A5 z wyrazami napisanymi bezszeryfowym (np. Arial, Verdana, Tahoma albo Century Gothic), pogrubionym krojem czcionki. Na kartach warto stosować taką czcionkę, jaką dzieci zobaczą później w książeczkach do czytania metodą globalną. Ważne jest, by karty wyrazowe miały zawsze białe tło, a litery były czarne.

Rys. 3. Przykład kart wyrazowych według metody globalnej

Metoda globalna jako narzędzie wprowadzania do wczesnej lektury w odniesieniu do nauki języka obcego rządzi się trochę innymi prawami niż zasady Glenna Domana. W tym przypadku dopuszcza się dowolną częstotliwość sesji czytelniczych w przedszkolu lub w szkole. Najważniejsze, by ćwiczyć w miarę regularnie i dbać o to, by były to krótkie ćwiczenia. Kończymy je, zanim dzieci się zmęczą lub znudzą, tak aby pozostawić niedosyt i uczynić czytanie jeszcze bardziej atrakcyjnym zajęciem. W metodzie Domana przebiega to nieco inaczej – tam rodzic pracuje z dzieckiem według ściśle określonego harmonogramu, regularnie sięgając po karty czy książeczkę kilka razy dziennie. W obu metodach stanowczo odradza się uczenia małych dzieci alfabetu. Prędzej czy później dziecko zauważy, że wyraz składa się z liter i będzie ciekawe, jak te znaki nazwać. Literowanie nie jest przeciwskazaniem do całościowego odczytywania wyrazów, jeśli potraktujemy je jako oddzielne ćwiczenie oderwane od czytania. O ile metoda Domana zakłada naukę czytania bez znajomości liter, o tyle czytanie globalne w języku ojczystym z definicji nie uczy tej sprawności jako takiej, lecz jest traktowane jako wprowadzanie do późniejszej, szkolnej nauki czytania w klasach I-III według metod wybranych przez nauczyciela. Dzieci, które w okresie przedszkolnym ćwiczyły czytanie globalne po polsku, dużo łatwiej radzą sobie później z tą czynnością w szkole. W czytaniu globalnym rzeczowniki są często ilustrowane, podczas gdy Doman wskazuje, by tekstowi nie towarzyszył obrazek (ilustracja zawsze silniej przykuwa uwagę niż tekst). W nauce języka obcego używanie kart wyrazowych i obrazkowych jest uzasadnione – dziecko powinno widzieć znaczenie przedstawianego wyrazu, bo tylko wtedy je zrozumie i zapamięta.

Rys. 4. Przykłady kart obrazkowych i wyrazowych w metodzie globalnej

Oba podejścia zakładają, że dziecko przystępuje do sesji czytania tylko wtedy, gdy jest w dobrej kondycji i w pełni sił, tj. wyspane, najedzone i wesołe. Doman namawia, by czytaniu towarzyszyło jak najwięcej radości, twórcy czytania globalnego mówią natomiast o emocjach jako głównym aspekcie zabaw z wyrazami. W obu przypadkach zachęca się tym samym – w przypadku starszych dzieci – do sięgania po zabawne, a nawet absurdalne połączenia wyrazowe i abstrakcyjne zdania (Rys. 5.). Dzięki temu wyrażenia będą same w sobie stanowiły rozrywkę i będą lepiej przyswajane, a nawet mogą spowodować, że dzieci samodzielnie będą łączyć słowa w zabawne konfiguracje. Humor jest nieodłączną cechą czytania globalnego. Rymowanki wywołujące u dzieci śmiech lub zdziwienie dużo łatwiej zapadają w pamięć i zachęcają do eksperymentowania z nowymi wyrazami. Naukę czytania metodą globalną można łączyć z zabawami ruchowymi, muzycznymi, plastycznymi, co stymuluje proces zapamiętywania z użyciem ośrodków prawopółkulowych. W czytaniu globalnym panuje całkowita dowolność liczby ćwiczeń w zabawach z kartami do czytania i książkami. Doman, jak wspomniano wcześniej, zakłada określony harmonogram, według którego każdego dnia mamy przeprowadzić z dzieckiem konkretną liczbę powtórzeń. Karty prezentujemy w obu metodach bardzo szybko: zaleca się jednosekundowe migawki po to, by dziecko skupiło się na fotograficznym zakodowaniu wyrazu, a nie na jego analizie. Stymulujemy wtedy wzrok, słuch i mowę jednocześnie. 

Rys. 5. Przykład animowanych rymowanek (Źródło: Happy Words, wyd. Bingo Books)

Książki w obu metodach są inne. U Domana tekst i ilustracja w książkach mają znajdować się na przeciwległych kartkach, zaś w metodzie globalnej najpierw zamieszczony jest tekst, a pod nim ilustracja. Na rynku dostępne są książki, w których wyrazy i wyrażenia są dodatkowo przetłumaczone na język polski. Przykładem są książeczki opracowane w ramach projektu „Bingo Boy Reads With Kids”, opartego na metodzie globalnej, których wersje multimedialne są bezpłatnie udostępnione na kanale Bingo Anna Wieczorek w serwisie YouTube. Przekład na język polski daje dzieciom i rodzicom słabo znającym (lub nieznającym angielskiego) poczucie bezpieczeństwa, które służy zapamiętywaniu – przyswajamy te treści, które rozumiemy. Dobierając materiał, wybierzmy książeczki o jasnej strukturze, która pomoże dziecku uporządkować myśli i skoncentrować się na tekście napisanym dużą, czarną czcionką. Proste, konturowe rysunki mogą mieć opcję kolorowania, umożliwiając dodatkowo ćwiczenie małej motoryki. Dziecko może w takiej książeczce dopisać lub dorysować coś od siebie, a więc stać się niejako jej współautorem. Po wprowadzeniu nowych wyrażeń w przedszkolu przez nauczyciela, rodzic wraz z dzieckiem mogą utrwalać w domu wymowę czytanego z książeczki tekstu. Małe dzieci mają potrzebę powtórek. Irena Koźmińska i Elżbieta Olszewska, autorki książki Wychowanie przez czytanie twierdzą, że „mali rekordziści potrafią «czytać» ulubione książki nawet trzysta razy!” (Koźmińska, Olszewska 2014: 108). Jest to fantastyczna właściwość mózgu, który przez wielokrotne powtarzanie przyswaja i porządkuje informacje. Niezwykle pomocne na wczesnym etapie nauki czytania po angielsku jest regularne zapoznawanie dzieci z sight words, czyli słowami najczęściej występującymi w anglojęzycznych książkach dla najmłodszych. Pośród różnych ich grup najpopularniejsza jest grupa Dolch Sight Words, licząca 220 service words. Listę tę opracował i opublikował w 1948 r. Edward William Dolch, orędownik metody whole-word dla początkowego etapu czytania. Stworzył ją, opierając się na książkach dla dzieci dostępnych w jego czasach. Powszechnie przyjmuje się, że sto słów kluczowych z tej listy stanowi ponad połowę liczby słów niezbędnych do swobodnego czytania prostych książek dla dzieci. Trudno większość z nich zilustrować, dlatego warto je prezentować dzieciom jak najczęściej na kartach wyrazowych, aby nauczyły się je szybko rozpoznawać w zdaniach. Są to zazwyczaj przymiotniki, przysłówki, zaimki, przyimki, spójniki i najczęściej używane czasowniki. Pierwsze czterdzieści słów (pre-primer sight words) to: a, and, away, big, blue, can, come, down, find, for, funny, go, help, here, I, in, is, it, jump, little, look, make, me, my, not, one, play, red, run, said, see, the, three, to, two, up, we, where yellow, you.

Rys. 6. Przykład stron/kart do wykorzystania podczas czytania globalnego z dziećmi w wieku przedszkolnym (Źródło: Things that Go, wyd. Bingo Books)

Od czego zacząć czytanie globalne?

Jak wspomniałam na początku, na zajęciach z czytania globalnego budujemy pomost między nowoczesnymi technologiami (z których korzystamy od czasu do czasu, by przedstawić dzieciom multimedialną rymowankę, piosenkę lub historyjkę) a aktywnymi zabawami z kartami wyrazowymi w przestrzeni sali lekcyjnej. Zaczynamy od przygotowania kart wyrazowych, które odnoszą się do wybranego przez nas tekstu książki lub piosenki. Bardzo ważnym elementem w zabawach językowych z dziećmi jest maskotka klasowa. Ulubione pluszaki uatrakcyjniają wiele ćwiczeń w czasie sesji czytania i dają dziecku poczucie bezpieczeństwa, pomagają w przełamywaniu barier, towarzyszą w codziennych, grupowych rytuałach, wprowadzają w świat baśni i fantazji, eliminują strach przed popełnieniem błędu, pomagają zmieniać naukę w zabawę. Do projektu czytelniczego „Bingo Boy Reads With Kids”, prowadzonego z dziećmi w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym od ponad dwóch lat, wybrałam małego, białego pieska o imieniu Bingo Boy, miłośnika czytania książek po angielsku i bohatera serii lektur do czytania globalnego2. Aby nauka była spójna z podstawą programową, wybieram zawsze takie słownictwo, które jest zgodne z aktualną tematyką programu nauczania. W projekcie znalazły się zatem następujące kategorie tematyczne (którym przyporządkowano wybrane książeczki): 

Do każdego tematu warto przygotować mały sylabus, aby nowe słownictwo nie było wprowadzane przypadkowo. Poniżej przykładowy schemat sylabusa do książeczki Things that Go z serii „Bingo Boy Reads with Kids”, uwzględniający: — kategorię tematyczną;

— zestaw słownictwa kluczowego przygotowanego na kartach wyrazowych do czytania globalnego;

— zwroty, wyrażenia i części mowy z wybranej lektury;

— piosenkę związaną z tematem lektury;

— dodatkowe karty pracy dla dzieci, służące do aktywnych zabaw (każde ze słów z małych kart do czytania pojawia się także w zilustrowanej rymowance lub wyrażeniu). Sylabus proponuję zrealizować w jedenastu krokach, sprawdzonych podczas zajęć w ramach wspomnianego projektu czytelniczego.